O autorze
Andrzej Morawski, Wiceprezes Zarządu Biura Projektowania Systemów Cyfrowych SA (BPSC).

Urodził się 20 września 1971 roku. W latach 1992 – 1997 studiował Informatykę na Wydziale Informatyki i Ekonometrii Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Z branżą IT w Polsce związany od roku 1997 w zakresie sprzedaży i dostawy systemów ERP dla wielu czołowych przedsiębiorstw na rynku polskim jak również międzynarodowych koncernów. Od roku 2007 jako Członek Zarządu głównego polskiego partnera firmy Oracle odpowiadał za sprzedaż i usługi wdrożeniowe systemu ERP JD Edwards na rynku EMEA. Z BPSC związany od roku 2010. Kierowana przez niego firma jest obecnie jednym z największych polskich dostawców systemów informatycznych.

Andrzej Morawski jest odpowiedzialny za rynek istniejących klientów BPSC oraz rozwiązania branżowe dedykowane do sektora spożywczego. W 2012 roku uczestniczył w projekcie wprowadzenia na rynek najnowszej wersji flagowego produktu BPSC, systemu Impuls EVO.

W życiu prywatnym od wielu lat zafascynowany kulturą Japonii, szczególnie muzyką i sztuką komiksu.

„Made in Poland” – ta łatka utrudnia biznes w Polsce

Na Zachodzie polskie produkty są chwalone i cenione. Tymczasem w naszym kraju wciąż pokutuje stereotyp, że to co polskie, ustępuje jakością temu, co zagraniczne. Kiedy pozbędziemy się kompleksów?

Ostatnia afera z PZL-Świdnik to tylko wierzchołek góry lodowej. Wcześniej wybraliśmy francuskie wagony Pendolino zamiast bydgoskiej Pesy, która przecież z powodzeniem sprzedaje swoje produkty niemieckiej Deutsche Bahn. Wydaliśmy 2,7 mld zł na zakup zachodniej technologii zamiast rozwijać własną i tworzyć przy tym nowe miejsca pracy. Podobne przykłady można mnożyć. Dla wielu Polaków to co zachodnie, z definicji jest lepsze niż równie dobry rodzimy produkt.



Niedawno jedna ze znanych mi osób entuzjastycznie wypowiedziała się na temat jakości kosmetyków jednej z polskich firm. Nie będę mówił jakiej, powiem tylko, że jednej z tych, do których przylgnęła mało sympatyczna łatka i co do której ona sama nie miała – mówiąc delikatnie – przekonania. To uświadomiło mi jak łatwo stygmatyzujemy to, co polskie, choć ani to sprawiedliwe, ani racjonalne.

Dziwny jest ten nasz sceptycyzm do polskich marek, bo powodów do kompleksów nie ma. Wprost przeciwnie: produkty z etykietą „Made in Poland” cieszą się wzięciem poza granicami naszego kraju. Często znacznie większym niż w Polsce, gdzie zdarza się, że producent woli ukryć produkt pod maską i magią zachodniej nazwy. „Tam” patrzy się bowiem przede wszystkim na produkt przez pryzmat jego jakości, użyteczności, innowacyjności a „Tu” często mylnego stereotypu.

Kilka lat temu pewien japoński dostawca elektronicznych komponentów do produkcji telewizorów wybrał polski system informatyczny, uznając go za optymalne dla siebie rozwiązanie. Zawsze w takich sytuacjach czuję dumę z polskiej myśli technicznej, ale mam świadomość, że w pełni zasłużyliśmy sobie na uznanie zachodniego świata. Bo jesteśmy wykształceni, pracowici, zdolni i bynajmniej nie tylko ze względu na niższe koszty pracy pełnimy od pewnego czasu funkcję europejskiego zagłębia IT. Raport opublikowany przez Everest Group wskazał Polskę jako „jedyny dojrzały rynek IT” w całej Europie Środkowo-Wschodniej.* Przestaliśmy być „Europą B”, stajemy się drugim płucem, dzięki któremu wspólnota europejska może oddychać.

Co więcej, nie jesteśmy już wyłącznie podwykonawcami zachodnich koncernów, ale coraz częściej tworzymy własne innowacje, przestając kopiować rozwiązania zza Odry czy Atlantyku. Potwierdzenie tego stanu rzeczy znajdujemy choćby w Global Competitiveness Report 2014-2015. To końcowe dzieło Światowego Forum Ekonomicznego (WEF). Polska została w nim sklasyfikowana wśród 24 gospodarek, które aktualnie znajdują się w tzw. stadium przejściowym. Przechodzimy od ekonomii skupionej na efektywności oraz zdolności adaptowania obcych wynalazków, w kierunku ekonomii skoncentrowanej na produkcji własnych innowacji.

Przytoczmy jeszcze inne liczby wskazujące na nasz wyjątkowy potencjał i miejsce, które zajmujemy na światowej mapie. Szacuje się, że rynek IT w Europie Środkowo-Wschodniej będzie w latach 2014-2018 rósł w tempie około 4,5% w skali roku. Pod koniec 2014 roku jego wartość szacunkowa sięgnęła 14,8 mld EUR a w 2015 roku będzie ona o cały miliard EUR wyższa.** I tutaj uwaga: polska branża IT generuje blisko POŁOWĘ wartości całego rynku w tej części świata.

Dlaczego więc sami nie mamy o sobie dobrego zdania? Trochę tłumaczą nas czasy. Starsze pokolenie – dziś to menedżerowie wysokiego szczebla – wyrosło w czasach, w których trudno było nie tyle o dobre polskie produkty, ile o produkty w ogóle. Te jeśli już się pojawiały w sklepach, to często były pełne wad i niedoróbek. Dziś o polskich produktach można powiedzieć wiele, ale nie to, że jakością ustępują zachodnim.

Przedstawiciel przytoczonego wcześniej japońskiego producenta powiedział mi kiedyś, że Polska zrobiła na nim ogromne wrażenie, ale ma odczucie, że sami nie doceniamy tego, co udało się nam na przestrzeni ostatnich lat osiągnąć. Sam nie ująłbym tego lepiej. Bądźmy więc bardziej dumni z tego, co tworzymy i nie miejmy kompleksów. Zachód już nas docenił.

*research.everestgrp.com
**www.pmrpublications.com
Trwa ładowanie komentarzy...